Ktoś kiedyś zapytał się mnie jaką masz receptę na udany związek? Co takiego trzeba zrobić bądź czego nie należy robić, aby utrzymać związek w dobrej formie? Pierwsze co przyszło mi do głowy z automatu to wzajemne danie sobie przestrzeni. Po chwili jednak przyszła refleksja na temat dawania przestrzeni we właściwy sposób, bo jak zapewne wiecie czasem co za dużo to nie zdrowo. Niektórzy jak słyszą ,,daj mu przestrzeń”, ,,daj mu żyć” tworzą w głowie filmy, wizje tego co takiego może się wydarzyć jak nasz parter zostanie mówiąc brzydko ,,spuszczony ze smyczy”.
Nie neguje. Myślę sobie każdy z nas ma inne doświadczenia, za każdym z nas stoi inna historia. Nie oceniam więc i nie staram się też przekonywać do moich racji. Mówiąc o związkach romantycznych przychodzi mi jednak za każdym razem do głowy profesor Bogdan Wojciszke ze swoją koncepcją związku.
Wojciszke podzielił nasze związki na etapy, coś w rodzaju kolejnych poziomów w grze gdzie każdy kolejny etap jest trudniejszy. Chwila nieuwagi i brak świadomości, w którym momencie aktualnie się znajdujesz powodują, że wypadasz z gry i zastępują Cię lepsi gracze (przynajmniej tacy wydają się na początku).
Jakbym miała nazwać jednym tytułem etapy związku, który zaproponował Wojciszke powiedziałabym: ,,Od euforii do eksmisji” tak tak do eksmisji😉
Czytając dalszy fragment spróbuj określić na jakim poziomie gry jesteś, który etap najbardziej pasuje do Twojej obecnej relacji z partnerem?
Poziom 1 Zakochanie: W tej fazie myśli się głównie o partnerze i jego potrzebach, a „druga połówka” wydaje się być ideałem. To faza, w której widzisz swojego partnera przez różowe okulary tak mocno, że nawet jego chrapanie brzmi jak kołysanka. Namiętność szaleje, intymność rośnie.
Poziom 2 Romantyczne początki: W tej fazie pragniemy być z ukochaną osobą tak często, jak to możliwe, a intymność zaczyna się rozwijać. To czas gwałtownych rozkoszy i łagodnego uroku. Partnerzy otwierają się na siebie i uczą się komunikacji. Tak na marginesie na tym etapie jeszcze wierzysz w romantyczne spacery o zachodzie słońca i wspólne gotowanie.
Pozom 3 Miłość kompletna: Jest to najbardziej nasycona emocjami faza, w której obecne są namiętność, intymność i zaangażowanie. Partnerzy czują się spełnieni i bezpieczni, jednak z czasem namiętność może słabnąć, ustępując miejsca intymności i zaangażowaniu. Mówiąc wprost osiągnąłeś szczyt! Intymność, namiętność i zaangażowanie osiągają apogeum. Jest kompletnie i wystarczająco.
Poziom 4 Miłość przyjacielska: Namiętność w tej fazie zanika, ale utrzymuje się wysoki poziom intymności i zaangażowania. Partnerzy stają się bliskimi przyjaciółmi, opierając relację na zrozumieniu, zaufaniu i wzajemnym wsparciu. Mówiąc po ludzku -namiętność wyparowała, ale hej, przynajmniej macie wspólne konto na Netflixie i wiecie, jaką lubi pić herbatę wasz partner. Intymność i zaangażowanie trzymają się mocno, bo rozwód jest drogi a potrzebna tak bardzo namiętność odeszła siną w dal.
Poziom 5 Związek pusty: W tej fazie jedynym spoiwem relacji jest poczucie zobowiązania. Związek opiera się na przyzwyczajeniu lub wspólnych sprawach, takich jak dzieci, ale brakuje w nim intymności i namiętności. Faza ta może prowadzić do rozpadu związku. Jesteście razem tylko dlatego, że tak jest wygodnie, albo macie kredyt hipoteczny. Iskra zgasła, ale przynajmniej nie musicie szukać nowej osoby do dzielenia rachunków.
Pewnie zauważyłeś, że przy kolejnych etapach często pojawiają się słowa kluczowe czyli namiętność, intymność i zaangażowanie. Wg profesora Wojciszke to właśnie te kluczowe składniki miłości i ich natężenie wpływają na kolejne etapy związku. Wydawać by się mogło, że faza trzecia nazwana ,,miłością kompletną” jest najbardziej owocna i ,,zdrowa” dla związku. W tej fazie 3 komponenty miłości, namiętność, intymność i zaangażowanie są obecne w optymalnym poziomie.
Jak w to wszystko wpleść we wspomniane na początku dawanie przestrzeni? Myślę, że podobnie jak z intymnością, namiętnością i zaangażowaniem trzeba dozować ją w odpowiedniej ilości. Na dziś myślę, że najbardziej istotnym elementem jest zauważenie, w której fazie jestem dziś? Do której fazy zmierzam? Co czuję w tej sytuacji?
p.s. z lekkim humorem – czy da się przeżyć życie miłosne w zgodzie z Wojciszke i nie zwariować? Pewnie nie. Ale hej, przynajmniej możesz zdiagnozować, w której fazie tkwisz i ponarzekać na to ze znajomymi przy butelce wina. A jeśli twój związek zmierza ku rozpadowi, pamiętaj – zawsze możesz adoptować kota;)
Ciekawych refleksji i wniosków…
Ania